Odcinek 13-14. Indonezja. Sumatra. Najgorsze dni podczas podróży po Azji

Czasami jest tak, że analizujesz wiele różnych opcji i wybierasz rozwiązanie najbardziej w danym momencie racjonalne. I bardzo często okazuje się, że wcale nie jest tak różowo, jak myślałeś, że będzie i w końcowym rozrachunku twój wybór jest najgorszym możliwych. I tak było tym razem, ale jak to w życiu – czasem słońce, czasem deszcz….

Odcinek 11. Malezja. Melaka, czyli dziwność goni dziwność!

Podróż do Melaki zaczęła się wcześnie rano – dotarłam na dworzec autobusowy w Mersing już po 6tej, obserwując jak miasto powoli budzi się do życia. Autobus wyjątkowo ruszył o czasie (za to “wyjątkowo” odjeżdżał z innego stanowiska, niż mi powiedziano dzień wcześniej w kasie dworca) i już po kilku godzinach raczej szybkiej jazdy dotarłam do…

Odcinek 10. Malezja. Tioman i Mersing, czyli mogło być lepiej

Kilka bardzo aktywnych dni spędzonych w ciągłej drodze uświadomiły mi, że najwyższa pora trochę poleniuchować. Prosto z Taman Negara postanowiłam udać się na wyspę Tioman, która słynie ze świetnych warunków do snorkelingu oraz… strefy bezcłowej. By się tam dostać musiałam najpierw zaliczyć kilkuetapową podróż do miasteczka portowego, Mersing. Droga z Taman Negara do Mersing Oznacza…

Odcinek 8. Malezja. Cameron Highlands, czyli herbacianie mi!

Do Cameron Highlands, dawnej kolonii brytyjskiej położonej w górach, słynącej z rześkiej, wiosennej pogody i olbrzymich połaci pól herbaty, nie trudno jest się dostać. Ze stolicy Malezji, Kuala Lumpur, praktycznie co godzinę odjeżdża jakiś autobus w tą stronę. Mnie udało się zdążyć na pierwszy poranny kurs. Po kilku godzinach drogi dotarłam do centrum miasteczka. Nie…

Odcinek 7: Malezja. Kuala Lumpur – pierwsze kroki w kraju muzułmańskim

Tajlandia była dla mnie pierwszym zderzeniem ze światem azjatyckim, natomiast Malezja… Malezja trochę skomplikowała sprawę. Mamy tu bowiem nie tylko powtórkę z tajskiej rozrywki, czyli hałas, szalony ruch drogowy, pyszne jedzenie, mieszankę tradycji i nowoczesności, przedsiębiorczość i multi-kulti – w tym wypadku mocno zdominowane przez religię muzułmańską. Już na wstępie muszę się przyznać się do…

Odcinek 5: Tajlandia. Względna równowaga: Koh Tao

Koh Tao to niewielka, ale świetnie skomunikowana wysepka znajdujące się przy wschodnim wybrzeżu Tajlandii. Nie przytłacza tak bardzo jak Koh Phangan, chociaż także należy do tych wysp, które zostały porządnie zaglomeryzowane i są nastawione na masową turystykę. Na miejscu najbardziej przeszkadzają (jak w całej Tajlandii) namolni taksówkarze, sprzedawcy wycieczek i towarów made in China. A…

Odcinek 4: Tajlandia. Komercja: Koh Phangan

Po przeszło 2 tygodniach mieszkania w dziczy z brakami dostępu do najbardziej podstawowych dóbr, postanowiłam trochę zmienić lokalizację i wyruszyłam na drugie, wschodnie wybrzeże Tajlandii. Moim głównym celem było dostanie się na jedną z bardziej rozpoznawalnych wysp Kraju Uśmiechu, Koh Phangan. Kiedy po 12 godzinach przeprawy 5 czy 6 środkami lokomocji – w tym na…

Odcinek 3: Tajlandia. Idylla: Koh Phayam

Koh Phayam jest malutką wysepką (ok. 10 km x 30 km) ulokowaną niedaleko Koh Chang.  W okresie mojej obecności, mimo niskiego sezonu, przebywało tutaj dużo więcej ludzi, niż na poprzedniej wyspie. Ze względu na to, że nie jest ona zaliczana przez Lonely Planet do miejsc  wartych zobaczenia, trafiają tu tylko Ci nieliczni, szukający spokoju od…

Odcinek 2: Tajlandia. Rajskie życie: Koh Chang

Po opuszczeniu gwarnego, zadymionego i niesamowicie głośnego Bangkoku skierowałam się w stronę najmniej turystycznych tajlandzkich wysp. Jako pierwszą destynację wybrałam backpackerską i hippisowską wyspę Koh Chang. Sama w sobie podróż nocnym autobusem do Ranong była całkiem przyjemna – jak się okazało tutejsze autobusy mają świetnie skonstruowane siedzenia z możliwością wysunięcia podkładki pod nogi, bardzo dużo…

Tajlandia, odcinek 1: Bangkok, część 1 – Za głośno tu dla mnie!

Niedziela Wielkanocna, godzina 11.00. Stoję grzecznie na Dworcu PKP w Katowicach i czekam na pociąg do Warszawy. Na peronie prawie nie ma ludzi, dosłownie kilka osób, m.in. młodo wyglądający chłopak w stroju typowo podróżniczym (spodnie bojówki, koszulka, bandamka, sandały) i plecakiem równie wielkim, co mój (jak się okazuje później na lotnisku, 19 kg). Coś mnie…